Dlaczego różne praktyki duchowe mogą nam zaszkodzić?

Jeśli stoimy stabilnie, nie potrzeba łapać równowagi

Zawsze byłem leniwy. Mam nieodparte wrażenie, że to brak czegoś powoduje potrzebę działania. Kiedy nie ma zaburzenia równowagi, nie ma potrzeby do niej wracać. Starałem się więc zminimalizować moje czynności i nie znosiłem dodatkowych, które mają utrzymywać harmonię.

Jeśli chcę mieć zdrowe ciało, to mogę żyć tak, by moje codzienne zajęcia utrzymywały moje ciało sprawne. Nie „na co dzień się zaniedbuję, więc od czasu do czasu muszę pójść na siłownię albo pobiegać”. Jeśli chcę być szczęśliwy, to nie będę podejmować żadnych specjalnych aktywności, aby osiągnąć szczęście – moje codzienne aktywności mogą przynosić mi również spełnienie.

Tęsknota za stanem błogości

Jest taki piękny stan naszego umysłu, który każdy z nas w głębi serca czuje i za nim tęskni. Stan całkowitego spokoju i odprężenia, w którym nie ma jakichkolwiek napięć. Totalne poczucie bezpieczeństwa oraz zero obaw i zmartwień o swój los.

Ten stan można porównać z szeroko rozumianym oświeceniem. Nie jest to jednak nic nadnaturalnego, co przychodzi do nas dzięki wyższym siłom. Czasem jednak szukamy pomocy w osiągnięciu poczucia spełnienia, jeśli sami czujemy się wobec tego bezsilni.

Jeśli nie jesteśmy w życiu w tym miejscu, w którym chcielibyśmy być, nasza głowa jest pełna pragnień. Napięcie rośnie, jeśli nie potrafimy osiągnąć tego, co chcemy i zaczyna pojawiać się stres. Pragniemy za wszelką cenę spełnić siebie, jednak opór materii okazuje się zbyt silny.

Co kiedy wszystkie metody osiągnięcia szczęścia zawodzą? Czasem jedyną drogę widzimy w wygłuszeniu tych głosów w głowie, które domagają się uwagi. Zaczynamy uważać, że bez naszych pragnień bylibyśmy szczęśliwsi.

Chciałbym nic nie chcieć..

Chcemy czegoś w życiu, lecz mamy wrażenie, że nie możemy tego osiągnąć, więc za swoje nieszczęście uważamy nie pustkę, a te „głosy w głowie”, które czegoś w życiu oczekują.

Sami dla siebie stajemy się wrogami, zaczynamy nie akceptować własnego serca i swoich potrzeb. Zaczynamy uważać, że czegoś nam w życiu brakuje, ale czegoś nas wyciszającego, dzięki czemu pragnienia nie będą nas dręczyć.

Wtedy z pomocą przychodzą różne praktyki duchowe, w których tak naprawdę poszukuje się stłumienia głosu swojego serca. Nakreśla się pewien wzór człowieka, różne jego cechy, które należy osiągnąć, aby poczuć szczęście.

To paradoks, bo na początku tej drogi wiedzieliśmy doskonale, co da nam szczęście, ale poddaliśmy się. Jako dziecko, nie skażeni niepowodzeniem, w ogóle nam nie przyszło do głowy żeby miałoby nam się nie udać. Z pełnym zaufaniem do świata głośno mówiliśmy, kim chcemy być, jak dorośniemy. I robiliśmy wszystko, aby to osiągnąć.

Teraz traktujemy nasze pragnienia jako coś obcego, co nas opętało. Czując się zmęczeni głosami w naszych głowach szukamy innych dróg, jak być szczęśliwym. Rozglądamy się za mistrzami, którzy nas pokierują, którym oddamy naszą wolną wolę, by poczuć się w końcu bezpiecznie.

Żeby jednak sobie na to pozwolić, musimy wygłuszyć własne serce. Bo ono nie chce być zależne od nikogo! Ono dobrze wie, czego w życiu chce!

Medytacja, joga, modlitwa i inne przynoszą relaksację, spokój umysłu i czasem stany ekstatyczne , dzięki czemu przez chwilę czujemy się lepiej. Niedługi czas jednak mija, a cały ból istnienia wraca. Wtedy ponownie musimy praktykować, aby wrócić do naszego utęsknionego stanu.

Nie osiągamy niczego naturalnego, a sztucznie wytwarzamy pożądany stan umysłu. Kiedy pragniemy podtrzymywać ten stan, wpadamy w uzależnienie.

Owszem, jest lepiej i łatwiej być wyciszonym, akceptującym wszystko takie jakie jest, totalnie rozluźnionym. Uciekamy jednak w ten sposób od części siebie, która się domaga uwagi. Części, która wie czego chce i teraz jest spychana gdzieś daleko, bo podświadomie zaczęliśmy ją uważać za naszego wroga.

Wystarczy jednak przestać medytować, by całe to „zło” znowu wróciło. Możemy niemal od razu znaleźć się w punkcie wyjścia, nawet mimo wieloletniej praktyki! Znowu będą nam towarzyszyć te „złe głosy”, ponownie czegoś chcemy od życia, powracają stare problemy. Znowu czujemy się nieszczęśliwi.

„Rezygnuję z wszelkich mistrzów; od dzisiaj sam sobie jestem mistrzem”

Jest jeszcze inna i bardziej naturalna dla nas droga do osiągnięcia szczęścia: zaakceptować głosy w głowie. Wysłuchać i zrozumieć swoje potrzeby. Wydobyć z powrotem na wierzch głos naszego serca i zastąpić go wszelkimi mądrościami, na których wcześniej polegaliśmy.

To jest pełna akceptacja siebie: działać w pełni zgodnie z samym sobą.

 

1tfd-bb1pxk-dino-reichmuth

 

Nawet jeśli będziemy przez to nieszczęśliwi, nawet jeśli będziemy popełniać błędy, nawet jeśli nauczyliśmy się nie akceptować pewnych rzeczy w sobie, nawet jeśli inni uważają coś za niewłaściwe i zgubne. Działanie w zgodzie z samym sobą daje nam najlepszą naukę. Uczymy się w ten sposób tego, czego chcemy od życia oraz w jaki sposób naprawdę to możemy sobie dać.

Tylko na takiej drodze:

  • zdobędziemy pewność siebie;
  • sięgniemy po to, czego naprawdę nam potrzeba w życiu;
  • zaufamy swojemu sercu;
  • zdobędziemy prawdziwą mądrość.

Jest w nas wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. I tylko z tym wszystkim możemy być szczęśliwi, najpierw jednak musimy nauczyć się akceptować siebie całkowicie. Akceptować to, że pakujemy się czasem w kłopoty, że robimy znowu rzeczy, które źle się kończyły, że musimy doświadczyć cierpienia raz jeszcze, aby coś zrozumieć.

Musimy w życiu się rozwijać poprzez doświadczenie, że coś nie jest dla nas korzystne. I wtedy to samo odpada, po prostu. Bo świadomie z tego zrezygnujemy, kiedy poznamy wszystkie za i przeciw.

Kluczem jest akceptacja siebie. Tylko jeśli przestaniemy brać pod wątpliwość nasze pragnienia i zaczniemy sami siebie słuchać, możemy odnaleźć szczęście. I żadne praktyki duchowe tego nie zmienią.

 

Więcej o temacie ścieżki duchowej pisałem w tym wpisie. Jeśli doświadczasz w życiu stresu, który starasz się rozładowywać, zapraszam do refleksji na temat czy możemy pozbyć się stresu raz na zawsze? Nie zapomnij poznać też przy okazji wielkiej tajemnicy szczęścia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *