Jestem sobą? Co to tak naprawdę oznacza?

Nie jesteśmy sami na tym świecie. Wszystko i wszyscy wpływają na nas i nic nie możemy z tym zrobić. Jak więc być sobą w takim świecie? Czy mamy wybierać pomiędzy byciem konformistą, a buntownikiem?

Idąc tym tropem myślenia wydaje się, że aby móc w pełni być sobą, musielibyśmy zamieszkać na bezludnej wyspie. Tam nikt by nie miał na nas wpływu, więc moglibyśmy robić wszystko to, na co mamy ochotę.

Jeśli byłbym na bezludnej wyspie, co oznaczałoby dla mnie bycie sobą? Czy rzeczy, które chciałbym zmienić w tej chwili, tam już by nie miały dla mnie znaczenia? Nie sądzę, bo powodem dla którego chcę coś zmienić nie jest wmówienie mi, że coś jest złe – sam widzę szkodliwość danych rzeczy i chcę się ich pozbyć dla siebie. To moja decyzja.

Bycie sobą również nie musi się wiązać z byciem innym. Może, ale nie musi. Chodzi jednak o intencję działania: może tak wyjść, że podejmując własne decyzje dojdę do trochę innego miejsca w moim życiu niż pozostali ludzie. Będzie to jednak skutkiem ubocznym, a nie zamierzonym celem.

Jest jedno „ale”: jeśli prawdziwą moją intencją jest „być innym od reszty”, to w ten sposób nie będę sobą, a „będę inny od reszty”.

Nie da się ukryć, że utrata poczucia własnego ja następuje pod zewnętrznym wpływem. Kiedy poddajemy się woli innych albo celowo działamy wbrew powszechnym normom – w jednym i drugim przypadku nie jesteśmy sobą.

Jak więc być sobą? Podejmując się w każdej chwili działania zgodnego z własnym sumieniem. Czy w takim razie słuchanie zdania innych powoduje, że nie jesteśmy sobą? Nie, to brak asertywności to powoduje. My możemy przyjąć słowa drugiego człowieka i ocenić ich wartość w zgodzie z własnym sercem (tutaj poruszyłem podobny temat). Możemy się zainspirować słowami drugiej osoby, ale będzie to oznaczać, że odniesiemy je do naszego życia i weźmiemy z nich coś dla siebie.

Co drugi w tłumie jest moim nauczycielem– Konfucjusz

Co więc oznacza bycie sobą? „Ja” to nie jest nic stałego. Każde zdobyte doświadczenie wpływa na nas, bo przechodzi w mądrość, która nas rozwija. Przez to wraz z upływem czasu możemy patrzeć inaczej na różne rzeczy niż kiedyś. Gdyby tak nie było, będąc sobą musielibyśmy wrócić do umysłu dziecka, niby niewinnego, ale również kompletnie niedoświadczonego. Nie o to w tym chodzi.

Pytanie jednak brzmi: skąd mam mieć pewność, że coś jest ze mną zgodne? Skąd pewność, że zrobiłem coś po swojemu? Odpowiem na te pytanie w następnym wpisie, więc jeśli jesteś ciekaw, jak zawsze postępować w zgodzie z samym sobą, śledź mojego bloga. Zachęcam do polubienia strony na facebooku, na którym na pewno będę publikował informację o nowym wpisie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *