„Będąc sobą pakuję się w kłopoty”, czyli jak odróżnić podświadomość od głosu serca?

Czasem podążając za głosem serca możemy mieć wrażenie, że sami siebie pakujemy w coraz większe tarapaty. Zamiast szczęścia odnajdujemy trudności i kolejne niewygodne sytuacje. Czy to znaczy, że nie można podążać za sercem, bo to nie przynosi nic dobrego? W żadnym razie!

Czasem problemy przestają nas spotykać, bo znaleźliśmy sposób na ich uniknięcie. Nie zrobiliśmy jednak nic innego, jak wypracowanie wzorca zachowania, który ma za zadanie trzymać nas z dala od kłopotów. W tę stronę nie popchnął nas głos serca, a umysł, który stworzył zapis. Od tej chwili w komforcie bezpieczeństwa utrzymuje nas podświadomość.

To właśnie kierowanie się podświadomością sprawia, że nie podążamy za sobą i nie czujemy się szczęśliwi. Nasza irytacja obecnym stanem rzeczy rośnie, a kiedy się przeleje postanawiamy powrócić do słuchania głosu serca. Zaczynamy ignorować obawy, którymi podświadomość wciąż bombarduje. Wracamy do problemów, które mieliśmy wcześniej po prostu wyparte.

Dlaczego? Bo problem nigdy nie został rozwiązany.

Dopiero doświadczając możemy coś przerobić: spojrzeć na to i stwierdzić, czy tego chcemy w życiu, czy nie. Skoro nasze postępowanie prowadzi nas do przykrych doświadczeń i zdajemy sobie z tego sprawę to znaczy, że właśnie zrozumieliśmy coś istotnego: nie chcemy już tego w naszym życiu, bo nie daje nam szczęścia.

Wtedy stajemy na początku drogi do uświadomienia sobie przyczyn takich pragnień. Z jednej strony mamy powody, dla których nas ciągnie się tego doświadczenia, z drugiej mamy nieprzyjemne skutki uboczne. Zaczynamy dostrzegać, że to nie jest czysta potrzeba naszego serca. Jesteśmy na dobrej drodze do przerobienia tego tematu i rezygnacji z niego w naszym życiu.

Jak to zrobić? Uświadamiając sobie, że nie chcę już tego w swoim życiu. I tego co uważamy za korzyści, jak i tego co jest dla nas nieprzyjemne. Nasze serce to nie jest program, który jest nastawiony na osiągnięcie tego i tego – tak działa podświadomość. Nasza natura natomiast jest dynamiczna, bowiem inspiruje się nowymi rzeczami i widzi zmienne i świadomie podchodzi do życia.

Żeby wszystko było jasne: nasze serce czy natura to jesteśmy my prawdziwi. My jesteśmy dynamiczni, my się inspirujemy i świadomie podchodzimy do życia. To nie jest jakiś osobny twór; to tylko obrazowy sposób na dokonanie rozróżnienia pomiędzy nami a podświadomością.

Wystarczy, że przestaniemy opierać się na lękach i zaczniemy świadomie dążyć do tego, czego chcemy, a nasza podświadomość sama zacznie się wyciszać. Innymi słowy, przestaniemy bać się życia, a to co pozostanie, to nasza pasja działania.

 

 

2 przemyślenia nt. „„Będąc sobą pakuję się w kłopoty”, czyli jak odróżnić podświadomość od głosu serca?

  1. Swietny blog, akurat tu trafilam przypadkowo, bo czytam duzo o fizyce kwantowej, przekierowaniu na serce etc.
    Sama jestem teraz w wielkim ciagu zmian, powiedzialam sobie – albo robisz to co czujesz, jestes soba i sciagasz maski, albo tkwisz w strefie komfortu i stoisz w miejscu..
    Niesamowite jak na poczatku czuję wielką radość, by po chwili usłyszeć glosy rozumu krzyczace w głowie pt co ty robisz? Zle Ci bylo? Teraz nic juz nie masz… trzeba je odepchnac i poplynac z pradem! Napewno te pytania bardzo pomagaja w poczuciu wyboru serca.

    1. Z początku ta droga może się wydawać trudna, lecz jeśli raz się zadziała wbrew swoim obawom i się zobaczy, że jednak to prowadzi do czegoś dobrego, to z każdym następnym razem już jest łatwiej i łatwiej. To jak z prawami fizyki: największe tarcie jest w momencie, kiedy ciało stoi w spoczynku. Kiedy już się porusza, nie trzeba już w to wkładać tyle siły 😉
      Dzięki za wartościowy komentarz i życzę powodzenia w sięganiu w życiu po to, czego się naprawdę pragnie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *