Przecież nie ma się czego bać! O to twoja masa korzyści z zebrania się na odwagę

Znasz to niesamowite uczucie płynięcia z nurtem życia? Podejmujesz decyzję i w najbliższym czasie spotykasz się z konsekwencjami swojego wyboru. Nie walczysz, bo wiesz, że to bezcelowe. Przyjmujesz wszystko jak leci i pomimo lęku przed nieznanym oraz głowie pełnej czarnych scenariuszy czujesz się szczęśliwy.

Strach mija. Jest jak ekscytacja czymś zupełnie nowym, co nas spotyka, tylko ma dla nas negatywny wydźwięk. Może nawet jest to takie podniecenie, przez którą przebijają się jeszcze obawy? Co o tym myślisz?

W końcu zaczynasz nabierać pewności na nowym gruncie. Lęki odchodzą gdzieś w siną dal, bo utwierdzasz się w tym, że

  • nie było czego się bać;
  • podjąłeś naprawdę słuszną decyzję.

Może tylko nachodzić pytanie: dlaczego tak długo zwlekałem? 

Widocznie potrzeba było czegoś jeszcze doświadczyć i coś jeszcze zrozumieć, żeby zebrać się na odwagę/żeby twoja irytacja sięgnęła zenitu.

Wszystko w swoim czasie, przecież to nie wyścig. Najważniejsze, by ci było dobrze z samym sobą. Bo przecież o to tutaj chodzi, prawda?

Rośniesz w siłę! Następną spotkaną przeszkodę pokonasz już o wiele łatwiej. Jesteś na dobrej drodze do zaufania samemu sobie, bo o to zrobiłeś coś wbrew swojemu autopilotowi (odsyłam do artykułu o podświadomości) i jest dobrze!

Lęk okazał się złudny i pamiętaj o tym następnym razem, kiedy znowu będzie próbował cię przed czymś powstrzymać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *